Przejdź do treści

Imieniny: Fernandy, Jana, Rajmundy

Dziś jest: poniedziałek, 23 stycznia 2017r. Godzina: 09:29

Przeczytaj koniecznie więcej artykułów

Propozycje na zimowe ferie

Propozycje na zimowe ferie

Na początku stycznia ruszają już zapisy na część zajęć organizowanych w ramach ferii zimowych. Poniżej publikujemy propozycje miejskich instytucji. więcej

Kalendarium historyczne więcej wydarzeń

Metryka miasta

11.04.1065

Metryka miasta

II Pokój Toruński

19.10.1466

II Pokój Toruński

Kalendarz wydarzeń: Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Kalendarz wydarzeń

Wtorek Muzealny - warsztaty graficzne

Organizator: Muzeum im. ks. dr Wł. Łęgi

Kategoria: Kino

Data: od 2016-04-26 do 2016-04-26

Treść: 26.04.2016 r. - godzina 9.00 i 12.00 Wtorek Muzealny - Warsztaty graficzne z okazji Międzynarodowego Dnia Rysunku Graficznego. Wstęp bezpłatny - obowiązują zapisy, tel. 56 46 590 63 w. 18. więcej

Letni wieczór z DKF

Organizator: CK Teatr

Kategoria: Kino

Data: od 2015-08-14 do 2015-08-14

Treść: 14.08.2015 r. - godzina 19.00 W ramach Lata na Starym Mieście w Teatrze odbędzie się letni wieczór z Dyskusyjnym Klubem Filmowym.  "Piwne rozmowy braci McMullen" reż. Edward Burns (USA, 1995, komediodramat) "Take this waltz" reż. Sarah Polley, (Hiszpania, Japonia, Kanada, 2011, dramat, komedia, romans) Wstęp wolny.  więcej

"Krawiec" - Teatr tv

Organizator: CK Teatr

Kategoria: Kino

Data: od 2014-04-03 do 2014-04-03

Treść: 03 kwietnia 2014 r. Centrum Kultury Teatr Teatr TV Sławomir Mrożek „Krawiec” reż. Michał Kwieciński Spektakl zaliczony do Złotej Setki Teatru Telewizji. godz. 19.00    wstęp bezpłatny Jedna z wcześniejszych sztuk Sławomira Mrożka, przez autora na lata odłożona do szuflady. „Krawiec” to sztuka ani błaha, ani nieudana – przeciwnie, wydaje mi się jedną z najlepszych sztuk, jakie napisał Mrożek między „Tangiem” a „Emigrantami”. Chyba nawet najlepszą – tak rekomendował dramat do druku Konstanty Puzyna. Sławomir Mrożek (ur. 1930) napisał „Krawca” w 1964 r., tuż po „Tangu”, i odłożył do szuflady. Sceniczny sukces „Operetki” Gombrowicza nieoczekiwanie przedłużył „leżakowanie” tekstu – niesłuszny zarzut wtórności dramatu Mrożka (napisanego dwa lata wcześniej) sprawił, że „Krawiec” dotarł do widzów z kilkunastoletnim opóźnieniem (druk w „Dialogu” w 1977 r., premiera rok później). Obie sztuki na pewno łączy jedno – ambicje wyrażenia diagnoz historiozoficznych w oryginalnej formie scenicznej. W „Krawcu” na pierwszy plan wysuwa się teza: kultura jest czymś sztucznym, umownym i w gruncie rzeczy głupim, ale jest wiecznotrwała. Barbarzyńcy wcześniej czy później zaczną myć zęby, golić się, zechcą porządnie się ubrać. Z zadowoleniem przywdzieją kostiumy, które pozostały po poprzednich władcach. Krawiec będzie zatem osobą mile widzianą u każdego dworu. Zmieni się jego klientela, ale on będzie robił swoje. Koszty przewrotu poniosą naiwni idealiści, którzy szczerze buntowali się przeciw kulturze zastanej. Starzy, sprawdzeni kreatorzy – nie tylko mody – przydadzą się każdej nowej władzy. Pewny swego Krawiec mówi do swego monarchy, który dla niego jest tylko klientem: „Cywilizacja to ja, Ekscelencja to tylko Ekscelencja...”  Dodajmy: ubrany, Ekscelencja nagi nie jest już Ekscelencją, czyli samą doskonałością. Tłuściutki Ekscelencja w bieliźnie, siateczce na włosach, żałosny i wystraszony widmem nadciągających Barbarzyńców, zaiste, nie ma w sobie żadnych znamion dostojeństwa. Mistrz, który w swoich kreacjach wyrażał zawsze cały majestat władzy, nalega nawet, by Ekscelencja zechciał chirurgicznie „złagodzić swą męskość”, całkiem niepotrzebne „trochę anatomii”, zakłócające twórczą wizję kreatora. Ekscelencja słabo protestuje przeciwko szarganiu świętości i poprawianiu natury, jednak odwieczny konflikt między naturą a kulturą rychło przenosi się na inną płaszczyznę. Do przepysznych wnętrz wdziera się horda Barbarzyńców. Rośli, dzicy, w dżinsowych spodniach i skórzanych kurtkach, z nagimi torsami – budzą zaciekawienie Krawca i przerażenie Ekscelencji. Nie chcąc być świadkiem własnej zguby Ekscelencja odchodzi bez galowego munduru, chyłkiem. „Wolę żyć nago, niż umrzeć paradnie” – powiada, przywdziewając żebraczy strój Mnicha. Krawiec szybko nawiązuje porozumienie z wodzem dzikusów – „Ta sama anatomia... Tylko ja się liczę – ubierać to stwarzać!”.  Dźga szyderstwem, pochlebstwem łechce próżność – i stwarza następną Ekscelencję. Wódz Onucy, trochę skrępowany swoim nowym wyglądem, tłumaczy, że przebrał się w imię racji stanu, „dla narodu” – niech pozna, jak pije pod pachami wytworna odzież. Zawiedziony w swych nadziejach Karlos wzywa do obalenia zaprzańca. Nieszczęsny syn szczelnie zawoalowanej Nany, która nigdy nie zdjęła nawet rękawiczki, jako jedyny szczerze wierzył, że „dzieci natury” zniszczą zbutwiały świat, porażająco sztuczny, skazany na kostium i maskę. Ale jego naiwna wiara w potęgę natury nikomu nie jest potrzebna, Barbarzyńcy znaleźli już drogę do golibrody. Krawiec umacnia swą pozycję na dworze. Jest coraz bliższy zrealizowania ideału krawiectwa. „Każdy chce nosić na sobie coś takiego, co noszą wszyscy, ale jednocześnie, czego nie ma nikt inny”. Ubranie z ludzkiej skóry – z czyjejś tożsamości – to byłby prawdziwy triumf krawiectwa. Autor: Sławomir Mrożek Reżyseria: Michał Kwieciński Scenografia: Magdalena Maciejewska Muzyka: Bolesław Rawski Zdjęcia: Krzysztof Ptak Obsada: Andrzej Seweryn (Krawiec), Krzysztof Globisz (Ekscelencja, Klient, Mnich, Czeladnik), Jan Frycz (Onucy), Ewa Żukowska (Nana), Cezary Kosiński (Karlos), Dariusz Gnatowski, Marek Walczak (Barbarzyńcy), Krzysztof Zawadzki, Paweł Okraska (Czeladnicy) PREMIERA 15.12.1997 więcej

TEATR TV - „Ambasador”

Organizator: CK Teatr

Kategoria: Kino

Data: od 2014-03-20 do 2014-03-20

Treść: Grudziądzka Wiosna Teatralna 2014 "k!RAJpl"
TEATR TV - „Ambasador” 20 marca 2014 r., godz. 19.00 Jest taka możliwość czytania Mrożka, która pozwala dostrzec w jego sztukach analizę sytuacji bez wyjścia, sytuacji doskonale zamkniętej i wyizolowanej. Mrożek uprawia, jeśli nie zawsze, to przynajmniej bardzo często, dramaturgię osaczenia i wydaje się, że w świecie, którego preparaty buduje w kolejnych utworach scenicznych, zatrzasnęły się wszystkie drzwi – pisał przed z górą dziesięciu laty jeden z polskich krytyków teatralnych.
Powstały na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku „Ambasador” doskonale wpisuje się w ową poetykę osaczenia. Jego główni bohaterowie cierpią, bowiem na wyjątkowo złośliwą odmianę klaustrofobii. Złośliwą, dlatego że wielopostaciową psychologiczną, egzystencjalną, polityczną...Uleczyć jej nie można, a jeśli ktoś wierzy, że jest inaczej grzeszy albo idealizmem, albo krótkowzrocznością, która jak zdaje się sugerować Mrożek jest tylko inną nazwą tego pierwszego.
Oto bowiem Człowiek pragnie wyrwać się z totalitarnego piekła do kraju liberalno-demokratycznej szczęśliwości. Pełnomocnik, choć na zewnątrz gorliwy poplecznik rodzimego zamordyzmu, skrycie marzy o tym samym. Żona Ambasadora i jego Sekretarz uciekają naprawdę (tak im się przynajmniej wydaje), zmęczeni i zniesmaczeni „życiem na niby”. I wreszcie Ambasador – kluczowa i najbardziej skomplikowana postać dramatu. Jego przypadek jest najcięższy. Spętany dyplomatyczną konwencją, powinnościami wobec ojczyzny, a gdy ich zabraknie – odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka, w zasadzie nie ma ruchu. Jego świat w pewnym momencie rozpada się. Państwo, któremu służył, przestaje istnieć, odchodzą najbliżsi. Zostaje tylko samotność i propozycja uczestnictwa w wielkiej politycznej mistyfikacji ku większej chwale złowrogiego reżimu. Cena jest wszakże wysoka – całkowite złajdaczenie oraz śmierć drugiego człowieka.
I tu Ambasador zdobywa się na swoisty heroizm, tym większy, że pozbawiony nadziei. Niczym bohaterowie Conrada i Herberta wybiera wierność do końca. Wierność nie ojczyźnie, przekonaniom (czy je ma?) lub religii. Wierność wewnętrznemu przeczuciu własnej godności, która w sytuacji bez wyjścia nakazuje mu zachować się najlepiej jak można. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko zgodę na samozagładę – ale z klasą i wielkim stylu.
W „Ambasadorze” po raz kolejny z wielką siłą ujawnia się filozoficzny pesymizm Mrożka. W ujęciu dramaturga współczesny człowiek jest pogrążony w różnych rodzajach niewoli. Totalitarny knebel i drut kolczasty to tak naprawdę dalecy krewni demokratyczno-liberalnej pustki i chaosu. Bohaterowie „Ambasadora” nie znajdują wolności ani tu, ani tam. Uciekając przed bezlitosną pięścią tyrana, wpadają w magmę pozornej swobody i nudy nieograniczonych możliwości. Czym zatem jest wolność? Czy w ogóle istnieje? Czy warto do niej dążyć? To fundamentalne pytania „Ambasadora”.
Jest ich zresztą więcej. Dramat Mrożka nie daje się, bowiem interpretować jednoznacznie. Oprócz obsesyjnego drążenia problemu wolności, można tu jeszcze odnaleźć przenikliwe rozważania o ludzkiej samotności, tożsamości, a także zasygnalizowane już w „Tangu” – niewesołe przekonanie, że szlachetni i niepokorni zawsze muszą przegrać z pozbawionymi skrupułów chamami.
Akcja „Ambasadora” toczy się współcześnie w ambasadzie demokratycznego państwa, znajdującej się w kraju rządzonym autorytarnie. Do Ambasadora przybywa z zapowiedzianą wizytą Pełnomocnik miejscowych władz. Na ręce gospodarza składa osobliwy prezent – pokaźnych rozmiarów globus pozbawiony rysunku kontynentów. Zdumienie Ambasadora rośnie jeszcze, gdy dowiaduje się, że w mniemaniu swego gościa nic – nawet kontynenty – nie może istnieć, jeśli takie jest zdanie rządu jego kraju. Nagle z globusu zaczynają dochodzić podejrzane odgłosy. Chwilę potem powłoka pęka i zewnętrza wychodzi Człowiek. Wyjaśnia, że jest pracownikiem fabryki globusów i prosi o azyl polityczny. Niedługo później Pełnomocnik zwraca się do Ambasadora z żądaniem wydania zbiega. Kiedy ten odmawia, dowiaduje się, że jego państwo przestało istnieć, a zatem jego funkcja również nie ma już sensu. Zwierzchnicy Pełnomocnika gotowi są jednak utrzymywać ambasadę, by móc dalej mamić miejscowe społeczeństwo, dla którego podstawowym motorem istnienia jest rywalizacja z państwem Ambasadora.
Spektakl Erwina Axera został przeniesiony na ekran z warszawskiego Teatru Współczesnego. Przedstawienie to dobitnie udowadnia, że dramat Mrożka w kilkanaście lat po prapremierze i pozbawiony doraźnych politycznych odniesień wciąż jest aktualny. Więcej – ujawnia nowe znaczenia i możliwości interpretacji. Świetnie sprawdza się też na scenie, w czym duża zasługa doborowego aktorstwa, zwłaszcza Zbigniewa Zapasiewicza w tytułowej roli.

scenografia: Ewa Starowieyska występują: Zbigniew Zapasiewicz (Ambasador), Maja Komorowska (Amelia), Krzysztof Kowalewski (Pełnomocnik), Henryk Bista (Człowiek), Marcin Troński (Otello, Pierwszy Sekretarz Ambasady) realizacja TV: Anna Minkiewicz czas trwania: 93 min więcej

Dyskusyjny Klub Filmowy

Organizator: Stowarzyszenie Miasto Kultury

Kategoria: Kino

Data: od 2014-03-13 do 2014-03-13

Treść: 13 marca Teatr Dyskusyjny Klub Filmowy „Jabłka Adama” reż. Anders Thomas Jensen godz. 19.00   Bilety: 5 zł (przedsprzedaż), 7 zł (w dniu projekcji)                   Zaczyna się jak lekka komedia obyczajowa. Po chwili sposób zachowania głównych bohaterów wprawia w osłupienie. Nie przestając się dziwić, gładko poddajemy się zmianie nastroju, bo film oscyluje wokół dramatu, by po chwili od nowa epatować czarnym humorem. Tak z grubsza wygląda konstrukcja "Jabłek Adama" Andersa Thomasa Jensena, w którym reżyser, biorąc na warsztat poważny temat, wybiera konwencję komedii, a całość ubiera w nietrudną do rozszyfrowania religijną symbolikę. Dziwny ten film, choć w swej wymowie prosty i oczywisty. Łopatologiczne nawiązania do księgi Hioba i przerysowana do absurdu postać pastora budzą mieszane uczucia. Pełno tu cudów, niesamowitych zbiegów okoliczności, a rozwiązania niektórych wątków graniczą z naiwnością. Reżyser pozwala swym bohaterom wywlekać traumy z przeszłości, by za chwilę raczyć nas surrealistycznymi, niepoprawnymi żartami, które na szczęście bardzo skutecznie pozbawiają tę opowieść nadętości i patosu. Właśnie to humorystyczne opakowanie sprawia, że tę konwencję kupujemy bez zastrzeżeń, choć zawirowania fabularne raz po raz wystawiają nas na próbę.

Na wiejskiej plebani mieszka trzech wyrzutków społecznych: zwolniony warunkowo z więzienia neonazista Adam, który zamiast krzyżem ozdabia ściany swego pokoju portretem Hitlera; Gunnar, były sławny tenisista, teraz pijak i złodziej oraz Khalid - emigrant arabski napadający na stacje benzynowe. Jest jeszcze ciężarna Sarah, która boi się, że urodzi niepełnosprawne dziecko. Nad procesem resocjalizacji tej grupy po przejściach czuwa pastor Ivan. Jego relacja z nowo przybyłym Adamem, zamieniająca się w rodzaj walki, to główny temat filmu.

"Jabłka Adama", które zdobyły nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym, przekonują. Przekonuje podana wprost walka dobra ze złem, Ivan jako Hiob i płonące drzewo. Najbardziej bohaterowie, nawet postacie drugoplanowe, jak miejscowy lekarz, pod każdym względem wyjątkowy przedstawiciel tego szlachetnego zawodu. Okazuje się, że przed bezinteresowną dobrocią uginają się nawet najtwardsi wyznawcy zła. How deep is your love - podśpiewują bohaterowie przebój Bee Gees. Nic dodać, nic ująć. Gościem PRZY KAWIE O FILMIE będzie Katarzyna Choińska – pracownik socjalny Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Grudziądzu (specjalizuje się w problematyce dotyczącej przemocy w rodzinie). godz. 20:30       wstęp bezpłatny   więcej

Kalendarz wydarzeń więcej wydarzeń

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31      

Wydarzenia w tym miesiącu

Pokaż wszystkie z tego miesiąca

proszę czekać

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij